środa, 4 marca 2015

Mężu chcesz zobaczyć nasze Dzidziusie :-D

Witajcie
Dzisiaj będzie o mojej drugiej Dzidzi która powoli rośnie i dzisiaj mogę wam przedstawić malutkiego szkraba, jeszcze nie znam płci więc na razie jest fasolkę :)
Pamiętam jak urodził się Mój Oliverek byłam taka szczęśliwa ale było też mi troszeczkę smutno z powodu braku brzuszka który głaskałam przez tyle czasu. Teraz zaś wszystko dzieje się szybciej już brzuszek się zaokrąglił i szybko rośnie dni do porodu lecą z taką prędkości   że mam wrażenie że nim się obejrzę dzidziuś będzie na świecie . Czym się różni pierwsza ciąża od drugiej?
Na pewno tym że gorzej się czuje, początek był ciężki w sumie nie spodziewałam się tego w pierwszej ciąży czułam się świetnie byłam  pełna energii.
Najbardziej w tych wizytach lubię badanie USG  jak widać Dzidziusia rusza się wyciąga rączki, wtedy się wzruszam.
A słuchajcie... Jak dowiedziałam się że jestem w ciąży mąż został z synkiem a ja pojechałam do lekarza, napomnę tylko że tak miłego i sympatycznego lekarza dawno nie spotkałam. No więc do rzeczy, po badaniach już wszystko potwierdzone wracam do domu synek śpi mąż koło niego. Obudziłam go i pytam czy chce zobaczyć swoje Dzidziusie :-D dokładnie tak, mąż tak szybko wstał z taką miną co co jak to Dzidziusie  o matko jak się uśmiałam chodziło mi o to że jest kilka zdjęć teraz to fajne wspomnienie :)
 To Mój post na dzisiaj teraz wracam do domu i pada deszcz albo śnieg gdzie ta wiosna!!!!!


                                              fasolka:)

3 komentarze:

  1. kurcze usnęło mi komentarz więc piszę jeszcze raz :)
    Moja pierwsza ciąża różniła się od drugiej tym że w pierwszej nie mogłam doczekać się malucha a w drugiej starałam się "delektować" każdym dniem bo wiedziałam że prędzej czy później zatęsknię za tym stanem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. mi dni uciekają przez palce ,nie mogę się ogarnąć jeszcze u nas remont więc przekładam rzeczy z jednego miejsca w drugie i irytuje mnie to już bo chciała bym wszystko wyczyścić poskładać i mieć z głowy .

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w drugiej ciąży twierdziłam, że mogę chodzić jak najdłużej. Pierwsze dziecko było wywoływane dwa tyg, po terminie przez trzy dni to i drugie może... Taaaa. Im bliżej terminu tym bardziej mnie wszystko denerwowało. Bez kija nie podchodź. Gdy nadszedł termin wyłam jak kojot, żeby już się zaczęło, takim byłam kłębkiem nerwów nie wiadomo dlaczego (a może wiadomo...hormony). Na szczęście długo nie musiałam prosić :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz sprawi mi przyjemność :) zostaw po sobie ślad a na pewno Cię odwiedzę